Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjście. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2012

[RELACJA] Seminarium międzynarodowe "Wolna Syria"

22 marca 2012 roku w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej odbyło się seminarium międzynarodowe „Wolna Syria” prowadzone przez zastępcę przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, posła na Sejm RP Roberta Biedronia. W spotkaniu uczestniczyli liczni przedstawiciele opozycji i emigracji syryjskiej oraz reprezentanci parlamentu RP i Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Minął już ponad rok od początku wystąpień w Syrii, ale sytuacja ludności wcale się nie polepsza. Wręcz przeciwnie, codziennie docierają do nas informacje o kolejnych ofiarach reżimu. Spotkanie miało umożliwić opozycji syryjskiej przedstawienie swojego stanowiska i wezwania do do bardziej stanowczych działań społeczności międzynarodowej.

W słowie wstępnym prowadzący zaznaczył, że naród Polski jest solidarny z Syryjczykami, którzy pragną aby ich głos został usłyszany, aby społeczność międzynarodowa stanowczo zareagowała na obecną sytuację. Robert Biedroń stwierdził, że obecna reakcja jest za mało słyszalna, co jest sygnałem dla tyranów świata, że na przemoc wobec obywateli, gdy w grę nie wchodzą interesy ekonomiczne Zachodu, mają ciche przyzwolenie. Podkreślił, że najważniejsza jest solidarność z narodem syryjskim i pomoc innych państw w walce o wolność.

Trzeba mówić za tych którzy nie mogą mówić. 

Jako następny głos zabrał wicemarszałek sejmu Eugeniusz Grzeszczak, który powiedział, że Polska potępia łamanie praw człowieka, zabójstwa, prześladowania i nawołuje do wypełnienia planu Ligii Państw Arabskich oraz natychmiastowego zaprzestania represji. Wezwał także, by władze Syrii zezwoliły na pomoc humanitarną i zaczęły współpracować w tej kwestii ze społecznością międzynarodową. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna porównał sytuację w Syrii do polskiej transformacji systemowej. Zaznaczył, że Polski Parlament chce być solidarny z narodem syryjskim i dać temu dowody. Trzeba mówić za tych którzy nie mogą mówić, ich głos musi być słyszalny - stwierdził. Ważne jest, by opozycja syryjska mówiła jednym głosem, aby ich głos był usłyszany, a wielka polityka nie przesłoniła wielkich marzeń o wolności.

Jerzy Pomianowski Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przyznał, że sytuacja w Syrii jest dramatyczna, ale wyraził nadzieję na powodzenie misji Kofi Annana. Polska utrzymuje działalność dyplomatyczną w Damaszku gdzie reprezentuje również Stany Zjednoczone, które ewakuowały swoje placówki dyplomatyczne. Dzięki działaniom polskich dyplomatów udało się przewieźć zwłoki zabitej dziennikarki z Homs do USA. Wiceminister Pomianowski zadeklarował, że Polska gotowa jest wesprzeć i prowadzić dialog z Syryjską Radą Narodową i wszystkimi ugrupowaniami, które respektują swobodę wyznania i wolności demokratyczne. Wśród inicjatyw mających na celu wsparcie starań opozycji wymienił Europejski Fundusz na rzecz Demokracji.

W drugiej części spotkania głos zabrali syryjscy goście. Historię Syrii za rządów dynastii Assadów przedstawił Heitham Maleh – Przewodniczący Frontu Działania Narodowego. Syryjskie doświadczenie demokratyczne, zapoczątkowane po wyzwoleniu spod panowania Francji, zostało stłumione przez totalitarne rządy Hafeza al-Assada. Pod jego rządami Siły Bezpieczeństwa uzyskały na mocy Dekretu 14. immunitet, a ich ofiarą padło kilkadziesiąt tysięcy Syryjczyków. W 1982 roku miasto Hama zostało praktycznie zrównane z ziemią, za co odpowiedzialny był brat prezydenta Rifaat al-Assad. Według wielu wiarygodnych źródeł, w tym akt służb bezpieczeństwa NRD, liczba ofiar mogła dojść 47 tys. Śmierć Hafeza al-Assada i przejęcie władzy przez jego syna Baszara dały nadzieję na liberalizację systemu, ale jak się niedługo później okazało, prześladowania, morderstwa i nieprzestrzeganie umów międzynarodowych pozostały normą.

Ile musi się jeszcze wydarzyć, aby świat zareagował na tę masakrę? Jak można godzić się na obecny reżim? - pytał Heitham Maleh. Przewodniczący powiedział, że jest zawiedziony reakcją społeczności międzynarodowej. Podkreślił także, że Polska, jako wielki kraj, który przeszedł proces transformacji od dyktatury do demokracji, jest wzorem dla Syryjczyków.

Media stały się tarczą rewolucji

Suheir Atassi - szefowa Biura Politycznego Generalnej Komisji Rewolucji Syryjskiej zaznaczyła, że opozycja działa od wielu lat, a najaktywniejsi są w niej młodzi Syryjczycy, świadomi i zmobilizowani. Młodzi buntownicy zebrali siły i pokazali światu filmy i zdjęcia tego co się dzieje w Syrii - media stały się tarczą rewolucji. Państwo syryjskie i rząd nie istnieją – powiedziała – nie chronią obywateli obywateli, a władza utraciła legitymizację. Podkreśliła, że opozycja stara się unikać przemocy, a Wolna Armia Syryjska skupia się na ochronie Syryjczyków.

Potrzebna jest stanowcza postawa, która nie polega tylko na słowach

George Sabra, członek Rady Kierowniczej Syryjskiej Rady Narodowej, opisał ewolucję ruchu przeciwko Assadowi i percepcję stanowiska społeczności międzynarodowej. Opozycja Syryjska nie otrzymuje wsparcia wojskowego z zewnątrz a wsparcie moralne dla narodu syryjskiego nie jest wystarczającą formą pomocy - stwierdził George Sabra – potrzebna jest stanowcza postawa, która nie polega tylko na słowach. Wrogami narodu Syryjskiego pan Sabra nazwał Rosję i Wenezuelę, które wspierają reżim syryjski, gdy wiele osób cierpi z powodu zablokowania pomocy humanitarnej, a dziennikarze płacą życiem za informacje z kraju.

Eskan Darwich, przedstawiciel Kurdyjskiej Rady Narodowej Syrii, przedstawił rolę Kurdów syryjskich w rewolucji. Opowiedział o prześladowaniach Kurdów trwających od wielu dekad, w tym tępieniu ich kultury i języka, przesiedleniach i krwawych represjach wobec tych z nich, którzy próbowali walczyć o swoje prawa. Była to o tyle ważna informacja, że zaprzeczała często spotykanej narracji, w której obecny reżim przedstawia się jako obrońcę mniejszości w Syrii przed potencjalną hegemonią arabskich sunnitów. Pan Darwich kilkakrotnie podkreślił, że choć walczy o prawa Kurdów, nie chce podziału kraju i chce dążyć do wolnej Syrii, w której będą mogły się odnaleźć wszystkie grupy etniczne i religijne, a Kurdyjska Rada Narodowa Syrii jest częścią szerokiej opozycji.

Inni przedstawiciele syryjscy apelowali do władz RP, by w Sejmie powstał ruch młodych ludzi, dzięki którym naród syryjski wiedziałby, że ma wsparcie wśród innych nacji i powtórzyli prośby o pomoc humanitarną oraz udzielenie wiz rannym, którzy, by uniknąć represji, leczeni są w bardzo trudnych warunkach. Zamiast planowanego wcześniej połączenia na żywo z opozycjonistami w Syrii, odczytano ich list, w którym dziękowali za okazane wsparcie i prosili o wywarcie presji na reżim i zerwanie kontaktu z władzami. List kończył się pełnym emocji przypomnieniem, że Syryjczycy walczą o podstawowe wartości, jakimi są wolność i godność.

"Wasze milczenie nas zabije"

Po oficjalnych wystąpieniach głos zabrało parę osób w sali. Można było odczuć, że Syryjczycy mają żal do innych krajów o bierność i brak wsparcia, gdy naród syryjski wspierał przemiany w innych krajach arabskich. Pokrzepiające jest to, że w Polsce, miesiąc po pierwszych protestach, powstał Komitet Wsparcia Rewolucji Syryjskiej, jest to jednak - jak podkreśli Syryjczycy - kropla w morzu potrzeb.
„Wasze milczenie nas zabije”- tak podsumował jeden z uczestników dyskusji to co się stanie jeżeli społeczność międzynarodowa nie podejmie radykalnych kroków wobec reżimu. Państwa demokratyczne mają obowiązek reagowania na łamanie praw człowieka, a reakcja społeczności międzynarodowej jest zawstydzająca, ponieważ nie można mówić o wolności, gdy godzimy się na zamach na nią - grzmiał jeden z dyskutantów - Wolność jest wartością uniwersalną i tylko zdecydowane reakcje mogą zakończyć cierpienia Syryjczyków. Nawoływał do tego aby Polska stała się awangardą na arenie międzynarodowej i stanowczo zareagowała na sytuację w Syrii. Na koniec dyskusji padło ważne pytanie dotyczące przyszłości Syrii: Jakim państwem będziemy?

Seminarium podsumował Andrzej Halicki, członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, który w ostrych słowach potępił państwa europejskie, które z różnych powodów unikają odcięcia się od reżimu syryjskiego, stwierdzając, że nie mogą nazywać się Europejczykami. Poseł Halicki poruszył też ważny i trochę zaniedbany na tym seminarium problem Syrii po rewolucji, wskazując na polski model transformacji jako możliwy wzór i podkreślając konieczność istnienia wolnych mediów jako warunku demokratycznych wyborów.

Jeszcze Syria nie zginęła póki my żyjemy

Najważniejsze pytanie brzmiał: co Polska może realnie uczynić by wesprzeć Syryjczyków.. Dowiedzieliśmy się, że jest tworzony Europejski Fundusz na Rzecz Demokracji - projekt Unii Europejskiej – elastyczne i specjalistyczne narzędzie wspierające aktorów politycznych dążących do przemian demokratycznych w krajach niedemokratycznych lub znajdujących się w okresie transformacji, w szczególności w państwach we wschodnim i południowym sąsiedztwie Unii Europejskiej. Andrzej Halicki potwierdził, że ma powstać Parlamentarny Zespół ds. Demokratycznej Syrii, że ma zostać udzielone wsparcie w budowie mechanizmów pomocowych i niezależnych mediów. a także pomoc w procesie transformacji gospodarki i administracji. Planowane jest również ułatwienie kontaktów pomiędzy młodzieżą z Polski i Syrii oraz wymiana międzynarodowa. Prowadzący Biedroń wyraził chęć współpracy parlamentarnej na rzecz Syrii i zakończył spotkanie zdaniem: „Jeszcze Syria nie zginęła póki my żyjemy”.



Alicja Ukraińska i Andrzej Mendel

wtorek, 1 listopada 2011

Co się stało z polską polityką wschodnią?


W piątkowy wieczór, przy Krakowskim przedmieściu 64, w siedzibie Press Clubu odbyła się dyskusja na temat polskiej polityki wschodniej. Pretekstem do tego spotkania była nowo wydana książka prezesa partii PJN, Pawła Kowala zatytułowana "Krajobrazy z Mistralami w tle".


W niewielkiej sali, przy filiżance kawy lub herbaty można było wysłuchać rozmowy dotyczące polityki prowadzonej przez Polskę wobec Ukrainy, oraz innych państw leżących za naszą wschodnią granicą. Oprócz autora książki zaproszono również Bogumiłę Bychowską - polską publicystkę specjalizującą się w historii Ukrainy XX w., Bartłomieja Sienkiewicza-eksperta ds. wschodnich, oraz Aleksandra Smolara-prezesa Fundacji im. Stefana Batorego. Nad całością czuwał Marek Cichocki - były doradca społeczny Lecha Kaczyńskiego, który na wstępie zaznaczył, że atmosfera spotkania jest luźna, tak aby każdy mógł poczuć się nieskrępowanym.


Pierwszy głos zabrał Aleksander Smolar, który zaznaczył dwie istotne kwestie. Po pierwsze, fakt, że książka została napisana przez polityka, więc trudno odbierać ją jako swoisty opis realiów za naszą wschodnią granicą. Drugim problemem poruszonym przez prezesa Fundacji Batorego jest słabnąca pozycja Polski wśród państw Europy środkowowschodniej. W latach 90. XX w. Polska była krajem do którego zjeżdżali przedstawiciele wielu krajów oraz kandydaci rządów po to by, jak to nazwał A.Smolar, "uzyskać błogosławieństwo". Wtedy Polska to kraj świeżo po Jesieni Ludów, słaby, ale o wielkim autorytecie i posłuchu. Z biegiem lat jego siła wzrastała, lecz autorytet malał. Jak zostało to zauważone ostatnią taką interwencją Polaków była Pomarańczowa Rewolucja na Ukrainie. Podkreślił także, że Ukraina prowadzi wojnę polityczną ze wszystkimi. Począwszy od Rosji (proces Julii Tymoszenko), poprzez Unię Europejką, a skończywszy na swoim społeczeństwie (ograniczanie wolności słowa).

Zaraz po wypowiedzi Aleksandra Smolara, Marek Cichocki oddał głos Bartłomiejowi Sienkiewiczowi.  Podkreślił on przede wszystkim fakt, że w dzisiejszych czasach wszechogarniającego nas kryzysu gospodarczego sprawy dotyczące polityki wschodniej zostały przesunięte na dalszy plan, co w zasadzie może oznaczać znaczne ochłodzenie stosunków z Ukrainą i w perspektywie późniejszych lat budowę wszystkiego od podstaw.

Jako trzecia z kolei głos zabrała Bogumiła Bychowska. Publicystka obwiniła media za wmawianie polskiej opinii publicznej brak możliwości wpływu na stosunki ze wschodem. Berdychowska podkreśliła jeden istotny fakt dotyczący instytucji międzynarodowych, które są odpowiedzialne za trwałość zmian relacji międzynarodowych. Podała tu przykład instytucjonalizowania stosunków polsko-rosyjskich. Zaznaczyła także, że w stosunkach z Ukrainą nie istnieje żadna instytucjonalizacja stosunków.

Ostatni zabrał głos autor książki, Paweł Kowal. Z ust Marka Cichockiego padło jedno zasadnicze, dręczące Polaków od dawna pytanie : w którą stronę się udać, co wybrać : wolność czy bezpieczeństwo. Czy budować przyjazne relacje z Rosją czy skupić się na naszych wschodnich sąsiadach. Niewątpliwie Polska to kraj leżący na pograniczu Zachodniej i Wschodniej Europy i należy zdać sobie sprawę z tego, że Polska demokracja nie może obrać jednego kierunku i nie chodzi tu o wybór między wolnością a bezpieczeństwem.

Niewątpliwie spotkanie należało do jednych z ciekawszych na jakich ostatnio miałem przyjemność bywać. Przykre jest to, że  Press Club organizuje większość spotkań zamkniętych, a to spotkanie promujące nową książkę Pawła Kowala było tzw. odstępstwem od reguły. Przyjemna atmosfera i merytoryczna dyskusja stojąca na wysokim poziomie ponad wszelkimi podziałami, zostają w pamięci.

Rafał Skrzypaszek

wtorek, 11 października 2011

„Chcącemu nie dzieje się krzywda.”


O przyczynach bezrobocia, obozach edukacyjnych dla socjalistów, powodach powstania Nowej Prawicy a także o systemie niewolniczym i roli kobiet rozmawiali Zbigniew Hołdys i Janusz Korwin – Mikke podczas ostatniej debaty z cyklu „Chwila demokracji”.

Należy zgodnie przyznać, że niewielu mamy w Polsce polityków budzących tak skrajne emocje. I nie chodzi tu o samą postać, ale przede wszystkim o głoszone poglądy. Wizja konserwatywno – liberalnego państwa w wersji proponowanej przez Nową Prawicę znacznie różni się od tej, którą promuje chociażby PJN. Obraz ten przyciąga coraz więcej młodych wyborców, o czym świadczy między innymi frekwencja podczas spotkania.

Zaczęło się od pytań dotyczących przeszłości. Janusz Korwin – Mikke ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim.  Był aresztowany i przetrzymywany po udziale w protestach studenckich w marcu 1968 roku. Po latach odesłał dyplom uczelni, na której uzyskał tytuł magistra filozofii, sprzeciwiając się tym samym nagradzaniu zwycięzców Olimpiady wiedzy o Unii Europejskiej. Początkowo utrzymywał się z gry w brydża. W wyborach parlamentarnych w 1991 roku przekonał do siebie wyborców, dzięki którym Unia Polityki Realnej wprowadziła do Sejmu trzech posłów.

Jedną z ciekawszych kwestii poruszanych na spotkaniu był stosunek do socjalizmu. Prezes Nowej Prawicy twierdzi, iż „socjalista jest ogniwem pośrednim między małpą a człowiekiem”, tak więc „socjaliści nie należą do naszej cywilizacji; nie są ludźmi z punktu widzenia kultury”. Co więcej uważają, że społeczeństwem musi ktoś rządzić, a to prowadzi do ustroju niewolniczego. Partia Janusza Korwina – Mikke traktuje człowieka jako tego, który sam o siebie powinien zadbać. Państwo z zasady nie powinno pomagać ludziom. Bo przecież „chcącemu nie dzieje się krzywda”.

Idąc tym tokiem rozumowania dochodzimy do prostego wniosku – w ustroju proponowanym przez Nową Prawicę bezrobocie nie istnieje. Według polityka przyczynami obecnego braku zatrudnienia są: zasiłki dla bezrobotnych, podatek dochodowy oraz wprowadzenie płacy minimalnej.

Pytano także o sam Kongres Nowej Prawicy (w skrócie: Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke). Decydujący wpływ na powstanie nowej partii miał swego rodzaju brak sterowności Unią Polityki Realnej. Wykształciła się tam grupa ludzi rozpowszechniająca wiadomość o tym, że główną przeszkodą w rozwoju UPRu jest Janusz Korwin – Mikke. Błędem okazało się dopuszczenie młodych do kierowania partią.

Nie obyło się bez poruszania sprawy kobiet. Stanowisko szefa KNP może budzić wiele kontrowersji. Powiedział on, iż nie wierzy w równouprawnienie. Kobiety powinny mieć przywileje. Dla przykładu przywołana została sytuacja Muzułmanek, która ma stanowić wzór dla Europejek.

Taka wizja Polski wciąż nie jest przekonująca dla większości wyborców. Potwierdza to wynik ostatnich wyborów parlamentarnych.

Cykl debat w klubie „Chwila” zakończył się mocnym akcentem. Pozostaje nadzieja na więcej tego typu spotkań. Bo przecież o polityce powinno się rozmawiać zarówno przed jak i po wyborach.

Amanda Dziubińska



PS. Zapraszamy do regularnego odwiedzania strony Klubokawiarni "Chwila":

wtorek, 4 października 2011

Konstancin - spotkanie z Rosatim!

Dnia 30.09.11 r. w Konstancińskim Domu Kultury odbyło się spotkanie poświęcone wyborom parlamentarnym 2011. Tradycyjnie już na takim spotkaniu nie mogło zabraknąć delegacji KN „Ars Politica” w postaci jedynego jego konstancińskiego członka. Gośćmi debaty (wszyscy startujący z list PO) byli: radna powiatu piaseczyńskiego Katarzyna Obłąkowska-Kubiak, pracownik kancelarii prezydenta Michał Szweycer, radny gminy Piaseczno Andrzej Mizerski, Krystyna Bidwell-Porębska kandydat do senatu Łukasz Abgarowicz oraz najważniejszy gość- prof. Dariusz Rosati. Z zaproszonych nie pojawiła się jedynie Alicja Olechowska, która z różnych powodów nie mogła na to spotkanie dojechać.

Niespodzianki nie było- frekwencja nie powaliła. Ok. 40 osób z czego najwięcej emerytów zasiadło na sali by wysłuchać kandydatów. Spotkanie rozpoczęło się od komunikatu, iż jeden z uczestników debaty utknął w korkach więc opóźni się ona o „kwadrans akademicki”. Jak się później okazało prof. Rosati miał problem z dojazdem z uwagi na korki spowodowane przez Szczyt Partnerstwa Wschodniego.

Debata podzielona była na dwie części, z czego pierwsza obejmowała prezentację kandydatów. Każdy z gości opowiadał chwilę o sobie i swoim programie wyborczym. Najdłuższa wypowiedź należała do prof. Rosatiego. Zaprezentował on krótki filmik (http://www.youtube.com/watch?v=iEO84gUa40c) nakręcony w różnych miejscach Konstancina (m.in. w Starej Papierni), w którym opowiadał o swoich pomysłach na zapobiegnięcie kryzysowi w Polsce (m. in. odpowiedział się za wprowadzeniem euro), miejscowych problemach (bezrobocie) etc. W międzyczasie pracownicy Domu Kultury rozdawali przygotowane przez niego ankiety. Po krótkim spocie prof. Rosati zabrał głos aby opowiedzieć o sobie. Mówił, że wierzy iż jego doświadczenie i wykształcenie ekonomicznie pozwoli mu w walce z wyzwaniem jakim jest kryzys gospodarczy. Przyznał, że widzi wielką potrzebę reform edukacji, sądownictwa, finansów publicznych i ochrony zdrowia. Wyjaśnił również dlaczego kandyduje akurat z ramienia Platformy Obywatelskiej- według niego alternatywy polityczne nie gwarantują polepszenia sytuacji naszego państwa. PO nazwał „wielką siłą” a inne partie „małymi i słabymi” przy czym dodał iż Prawo i Sprawiedliwość zapewni Polsce nie progres a regres.

Druga część debaty to oczywiście pytania od wyborców. Zgromadzeni w sali pozytywnie zaskoczyli mnie ilością zadawanych pytań choć nie wszystkie były trafne czy po prostu dobre. Największym powodzeniem cieszył się oczywiście prof. Rosati- do niego kierowane było 90% pytań. Pytano go m. in. o zwalczanie bezrobocia, „śmieciowe umowy”, zadłużenie państwa i kierunki działań mające na celu poprawienie sytuacji finansowej, działania prorodzinne itd.

Temperatura zaczęła się podnosić od pytania pewnego starszego pana odnośnie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Owy pan stwierdził że, tu cytat: „Polscy prawnicy są szkoleni według XIX wiecznych standardów i nie potrafią korzystać z nowoczesnej techniki np. z dowodów na płytach CD”- true story. Właściwie nie można wypowiedzi tego pana nazwać pytaniem, był to 5 minutowy monolog. Dyskusja (względnie pyskówka) którą wywołał unaoczniła uczestnikom skutki braku moderacji. Pan którego to było zadaniem chyba myślał, że do niego należy tylko przekazywanie mikrofonu. Dopiero prof. Rosati przyznając, że każdy ma trochę racji, uspokoił publiczność. Stwierdził, iż wolałby powołać się na specjalistę w zakresie wymiaru sprawiedliwości gdyż jego indywidualna wiedza w tym zakresie jest niewystarczająca. Prof. Rosati, ekonomista z wykształcenia, większość pytań dostawał z zakresu prawa bądź problemów, którymi powinny zajmować się samorządy. Ludzie już chyba nie wiedzą komu marudzić. Od pewnego emeryta dowiedzieliśmy się również, że w Konstancinie są domy za 80-100 mln złotych „Bo wszyscy rozkradają!”

Mimo, iż nie była to debata stojąca na wysokim poziomie (ratowała ją obecność prof. Rosatiego) cieszy mnie, że w niewielkim mieście jakim jest Konstancin są organizowane takie spotkania na których obecne są tego osobistości jak prof. Rosati. Mam nadzieję, że w przyszłych latach organizowane będą kolejne lecz nie tylko z członkami jednej partii politycznej.

Michał Rojek

piątek, 30 września 2011

Debata w Vistuli


Po interesujących spotkaniach u Z. Hołdysa w klubokawiarni „Chwila”, tym razem przyszedł czas na typowo polityczną debatę, która miała miejsce w prywatnej uczelni „Vistula”. Oczywiście nie mogło na niej zabraknąć delegacji naszego koła naukowego. Co do samych gości to z osób pierwotnie zaproszonych zjawił się tylko kandydat na senatora Pan Krzysztof Rybiński (który jest z resztą rektorem owej uczelni, więc wypadało się pojawić). Barw PJN-u bronił pan Tomasz Dudziński (nr. 1 na liście PJN do sejmu w Gdańsku), natomiast Ruch Poparcia Palikota reprezentowany był przez „trójkę” na warszawskiej liście pana Tomasza Szypułę.
Frekwencja na sali nie powalała na kolana i moim skromnym zdaniem, również sama debata nie zachwyciła.
Przez większą część spotkania pytania zadawała dwójka młodych prowadzących, więc zaproszeni goście byli na ogół dobrze przygotowani, zarówno z pytań z dziedziny gospodarki, prawa, edukacji jak i polityki zagranicznej. Można, więc powiedzieć, że mieliśmy sporo merytorycznej rozmowy, lecz brakowało fajerwerków i ostrej wymiany zdań między kandydatami.

Najwięcej emocji wzbudził temat miękkich narkotyków. Tutaj opinie kandydatów były zgoła odmienne. Największą wiedzą zabłysnął Pan Dudziński, który rzucając tytułem „Requiem dla snu”, mógł sprawić wrażenie osoby, która nie widzi żadnej różnicy między twardymi , a miękkimi narkotykami. Ogólnie rzecz biorąc wydawało się, że kandydat PJN-u nie ma zupełnie swojego zdania na większość tematów i rzuca tylko programowymi hasłami „swojej” partii.

Debata rozkręciła się dopiero wtedy, gdy głos został oddany słuchaczom zebranym na auli.
Mimo tego, że czasu na pytania od publiki nie było zbyt dużo to , również nasze koło zaakcentowało swoją wizytę pytaniami o narkotyki, oraz o alkohol na stadionach do Pana Dudzińskiego, oraz o sposób prowadzenia kampanii (a stricte o wywieszanie plakatów wyborczych) do pana Rybińskiego.

Sama debata, mimo, że tak jak pisałem na wstępie nie zachwyciła, jest z pewnością ciekawym doświadczeniem i na pewno nie był to czas stracony.

Moim zdaniem największą wiedzą, opanowaniem i doświadczeniem w przekroju całej debaty błysnął „gospodarz” Pan Krzysztof Rybiński, lecz trzeba uczciwie powiedzieć, że pozostała dwójka oponentów nie postawiła za wysoko poprzeczki. Najważniejsze jednak jest to, że możemy gościć co raz więcej debat i spotkań z osobami, które mają rządzić w naszym kraju i z każdymi kolejnymi wyborami, mamy więcej możliwości poznawania takich właśnie osób i wyrabiania swojej własnej opinii na ich temat.

Adrian Trompka

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

"Prawdziwa prawica" kontra "prawdziwa lewica", czyli Korwin-Mikke na ringu z Palikotem

Po prawie trzech miesiącach propagowania pomysłu popartego przez blisko tysiąc osób na Facebooku (Facebook: Chcemy debaty Janusz Korwin-Mikke kontra Janusz Palikot) wreszcie się udało - 28 sierpnia, na dwa miesiące przed wyborami odbyła się debata Janusza Palikota z Januszem Korwinem-Mikke. Na wydarzeniu oczywiście pojawiła się również (całkiem pokaźna jak na wakacyjny termin) grupa reprezentantów naszego koła. :)


Debata odbyła się w sali gimnastycznej na warszawskich Powązkach i, mimo niezbyt dogodnej lokalizacji, sala została zapełniona. Debatujący wraz z prowadzącym ustawieni byli na podwyższeniu, którym okazał się... bokserski ring. Do rękoczynów jednak nie doszło, bo jak zauważył pod koniec prowadzący, panowie zachowywali się na tej debacie wyjątkowo spokojnie.

Sama debata była ciekawa z kilku powodów.
Po pierwsze forma - debatujący nie byli ustawieni twarzą do publiki i nie mówili tylko do widowni. Organizatorzy postanowili wprowadzić francuski model debat - obaj panowie siedzieli przy stole naprzeciwko siebie i dyskutowali. Słuchali się nawzajem, poprawiali i sprzeczali. Nie były to naprzemienne, dwuminutowe oświadczenia ale prawdziwa i merytoryczna (w zdecydowanej większości) rozmowa.

Po drugie - uczestnicy. Tego dnia na powązkowskim ringu starły się dwie nieobecne w sejmie frakcje, które w internetowych dyskusjach politycznych osiągają, jeśli wierzyć sondażom, nieosiągalne poza siecią poparcie. Spotkało się dwóch inteligentnych liderów, którzy co prawda spierali się (czasem naprawdę ostro), ale w pewnych punktach potrafili przyznać sobie rację i dojść do porozumienia.

Po trzecie - udział publiczności. Choć można dyskutować nad tym, czy to dobrze, że był tak swobodny. Na pewno dobrze, że każdy mógł coś wtrącić (i niektórzy, pomimo dość prostej formy, robili to naprawdę sprawnie i zadawali zwięzłe, merytoryczne pytania), ale jest też druga strona medalu - spontaniczne brawa z obydwu stron równoważone były przez spontaniczne buczenie i niezbyt kulturalne okrzyki, co trochę psuło efekt poważnej debaty poważnych pretendentów do władzy.

A propos udziału publiczności, na sali pojawił się pewien nieoczekiwany gość. Był nim były (i być może przyszły) poseł SLD, Piotr Gadzinowski, który usiadł dość blisko ringu i co jakiś czas wtrącał coś od siebie. Również takie smaczki czyniły tę debatę interesującą.

W ostatniej rundzie obaj uczestnicy debaty podziękowali sobie i stwierdzili, że cieszą się z tego, że jeszcze możliwa jest w Polsce merytoryczna debata, nie zatruta populizmem sejmowej "bandy czworga". Po burzy braw na zakończenie debaty, część publiki w koszulkach Nowej Prawicy zaczęła skandować "wolność, własność, sprawiedliwość", na co Janusz Palikot z uśmiechem odpowiedział im okrzykiem "sadzić, palić, zalegalizować". Pozytywnym akcentem na koniec były, zainicjowane przez Roberta Leszczyńskiego, wspólne okrzyki "Janusz, Janusz", przy których na ring weszli dziennikarze, aby przeprowadzić wywiady z każdym z debatujących z osobna.

Całe wydarzenie miało trzy widoczne pozytywy:
Pierwszy - Debata ta była z pewnością dużo bardziej spójna i merytoryczna niż te przeprowadzane przez wspominaną już "bandę czworga", więc tak jak zapowiadał na swoim vlogu Janusz Korwin-Mikke, można było zobaczyć rzeczywiste różnice między prawicą a lewicą.

Drugi - Stawiła się na niej, jak już wspominałem, całkiem spora reprezentacja naszego koła naukowego, więc będzie o czym dyskutować w trakcie kolejnych zebrań (zarówno w kwestiach politycznych, jak i organizacyjnych).

I trzeci - Chwilę po zakończeniu debaty, za kulisami pojawiła się nadzieja na drugą rundę, tym razem na UW. Trzymajcie kciuki! :)

Oskar Wojtynowski