Dokładnie w
30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce odbył się wykład profesora Andrzeja Friszke pt. „13 grudnia 1981
roku - czy była alternatywa?” organizowany w ramach cyklu „8 wykładów na nowe
tysiąclecie”.
Profesor
Andrzej Friszke jest absolwentem
Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie kieruje Zakładem Historii Najnowszej w PAN.
Jest autorem wielu książek historycznych, które czyta się niemalże „jak
kryminały”, a są to między innymi: KOR. Ludzie – działania - idee, Polska Podziemna
1939–1945, PRL wobec Kościoła. Profesor działał w Instytucie Pamięci
Narodowej, jednak nie podzielał idei, na której miało się opierać
funkcjonowanie tej instytucji. Zarzucił szereg błędów IPN- owi, twierdząc np.,
że gromadzenie i przechowywanie wszystkich dokumentów służb specjalnych w
miejscu dostępnym dla ludzi o różnych poglądach jest nieodpowiedzialne.
Wprowadzenie
stanu wojennego było koniecznością, która przeciwdziałała inwazji wojsk radzieckich
lub wojnie domowej – takie opinie można było usłyszeć w rozgłośniach radiowych.
Z
perspektywy 30 lat wprowadzenie stanu wojennego wygląda zupełnie inaczej.
Profesor Friszke na co dzień zajmuje się działalnością opozycji i Solidarności,
jednak podkreśla, że w tym zagadnieniu ówczesna władza pełni najważniejszą
rolę. Aby móc realnie spojrzeć na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce, trzeba
wziąć pod uwagę tło wydarzeń, które ukazują napiętą atmosferę tamtych lat. W
latach 1980- 1981 nastąpił kryzys systemu, jednak Rosja nie chciała reformować
ani polityki ani gospodarki polskiej. Napięta sytuacja w Polsce mogła doprowadzić
do niekorzystnych zmian dla RFN czy USA. Wszyscy zdawali sobie z tego sprawę.
Wiadomym było, że jakikolwiek wybuch społeczny pociągnie za sobą kolejne fale w
państwach Europy Środkowo- Wschodniej. Prof. Nie ma jednak jednoznacznej
odpowiedzi na pytanie czy Związek Radziecki chciał zbrojnie interweniować w
Polsce. Fragmentaryczna i niepełna dokumentacja (m.in. protokołów z biura
bezpieczeństwa, posiedzeń czy z MSW ) mają potwierdzić
tezę, że Rosja w Polsce nie zamierzała interweniować. Bieg wydarzeń w 1981 roku
miał najkorzystniejszy dla ZSRR przebieg, gdyż władza zdołała stłumić społeczne
rozruchy, usztywnić swoją postawę, a także zakwestionować pokojowe
rozwiązanie.
Sytuacja w Polsce już w końcu 1980 roku przedstawiała się nienajlepiej.
Postępujący stopień rozkładu systemu władzy jaki i opór, niepokoje społeczne
oraz tak zwany kryzys rejestracyjny Solidarności prowadziły Polskę na krawędź
konfrontacji. Nastąpiła wtedy szybka mobilizacja działań MSW. Już w
październiku 1980 roku ustalono (pierwszą) listę internowanych, znaleziono 40
tysięcy miejsc w zakładach karnych, planowano również blokadę granic i
usunięcie z kraju zagranicznych dziennikarzy w razie konfrontacji. W listopadzie
tamtego roku nastąpiły pierwsze sporne decyzje w szeregach władzy – nie wszyscy
chcieli zbrojnej interwencji, lecz zawarcia kompromisu. W tym miesiącu nastąpiła
druga sytuacja kryzysowa – strajk
warszawskiej huty z inicjatywy robotników. Dzięki mediacjom i namowom Jacka
Kuronia oraz Adama Michnika nie doszło do interwencji władzy i strajk został
zniesiony po około dwóch dniach. W międzyczasie w Polsce miały się odbyć
wielkie manewry wojskowe, a później narada przywódców państw Układu
Warszawskiego.
Zdawano sobie sprawę, że sytuacja w Polsce staje się coraz
poważniejsza, „gorętsza”, a nawet twierdzono, że szalała wtedy rewolucja.
Kolejnym zapalnikiem, tym razem spowodowanym przez władzę, był tak zwany kryzys
bydgoski w marcu 1981, który spowodował mobilizację Solidarności. Władza
myślała, że strajk rozpocznie się 23 marca, jednak tak się nie stało. Dzięki
temu nie doszło wtedy do ingerencji zbrojnej. 27 marca 1981 miał miejsce strajk
ostrzegawczy, następnie przerwa i strajk generalny. Po tych wydarzeniach odbyły
się rozmowy między Lechem Wałęsą a Mieczysławem Rakowskim, po których nastąpił
okres złagodzenia stosunków. Przez całe lato władza zajmowała się „samą sobą”.
We wrześniu miały miejsce kolejne manewry wojsk radzieckich (tym razem podobno
jedne z największych) oraz zmiana I sekretarza PZPR. Funkcję Stanisława Kani
objął Wojciech Jaruzelski. W październiku generał Kiszczak sporządził dokument,
w którym opisał sytuację panująca w kraju. Zawierał on listę osób i instytucji,
które będą współpracowały z władzą oraz przewidywał różne warianty skutków
stanu wojennego. Władza nie widziała innej drogi – pokojowej lub kompromisu
politycznego z Solidarnością, która, jak zaznaczył prof. Friszke, doprowadziła
na drodze legalnej, legislacyjnej do zmiany prawnej (skutek kryzysu
rejestracyjnego), co potwierdzało siłę tej „rewolucyjnej” organizacji. Według
profesora już 2 grudnia 1981 roku władza pokazała „na co ją stać”
przeprowadzając pacyfikację w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej. Był to
pierwszy taki incydent, w którym władza państwowa użyła siły przeciwko cywilom.
Spowodowało to gwałtowną reakcję Solidarności.
Profesor
Andrzej Friszke na zakończenie powiedział, że możliwe, że były lepsze
scenariusze, że można było zamrozić pewne plany oraz decyzje władz (między
innymi przygotowane już w październiku i lutym listy internowanych) i
doprowadzić do kompromisu. Jednak dla tak gwałtownej, niestabilnej sytuacji nie
istniały żadne dobre rozwiązania. Przytoczył również słowa Jacka Kuronia, który
kiedyś powiedział, że może musiało dojść do tak gwałtownej sytuacji.
Opcjonalnie mogła zawiązać się koalicja trzech sił: władzy – kościoła –
Solidarności. Jednak koalicja ta byłaby bardzo krucha i nie miałaby większych
szans na przetrwanie, gdyż nie było możliwości na najbardziej oczekiwane
zmiany.
Podczas
wykładu profesor Friszke przytoczył wiele fragmentów dokumentów obrazujących sposób,
w jaki Związek Radziecki widział sytuację w Polsce. Nie ma dokumentów, w
których ZSRR dosłownie deklarowałoby wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.
Jednak w niektórych protokołach, listach czy sprawozdaniach istnieją odbicia
poglądów i zamiarów tego państwa. Na pytanie zawarte w temacie wykładu nie ma jednoznacznej
odpowiedzi. Profesor Friszke daleki był od stwierdzenia czy była alternatywa
dla 13 grudnia. Przedstawił on za to tło roku 1980 i 1981 oraz sumę czynników
społeczno – politycznych, które miały wtedy miejsce.
Z przyjemnością informujemy, że już od jakiegoś czasu funkcjonuje w strukturach naszego Koła tzw. "grupa wschodnia", złożona głównie ze studentów Katedry Studiów Interkulturowych Europy Środkowo-Wschodniej. Grupie przewodniczy Monika Jaworska.
Dziś prezentujemy pierwszą akcję, naszego wschodniego skrzydła:
Mało kto już dziś pamięta, że poza przełomowym rokiem 1989, w 1991 też niejedno w Polsce i Europie się zadziało!
27 października 1991 r., odbyły się w Polsce pierwsze po wojnie całkowicie wolne wybory parlamentarne. Miały swój urok, bo wyborcy mogli obierać swoich reprezentantów spośród ponad 6 tys. kandydatów, zarejestrowanych na 934 listach. Ostatecznie, aż 29 komitetów wprowadziło swoich ludzi do Parlamentu, gdzie poza przedstawicielami Porozumienia Centrum, Konfederacji Polski Niepodległej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, zasiedli również posłowie Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, Unii Polityki Realnej czy Partii X. Jest o czym rozmawiać, wszak to wtedy, w bólach i mękach rodziła się demokracja po polsku...
Powyższy film, jako swoista ikonka z epoki, doskonale obrazuje tamten okres. "Może i śmieszne, ale wtedy kandydaci byli autentyczni i szczerzy", czytamy w jednym z komentarzy.
8 grudnia 1991 r., Borys Jelcyn, Stanisław Szuszkiewicz i Leonid Krawczuk zebrali się w Puszczy Białowieskiej, by podpisać porozumienie o rozwiązaniu ZSRR i zawiązaniu w jego miejsce organizacji międzynarodowej - Wspólnoty Niepodległych Państw. Później, z dniem 26 grudnia tego samego roku, moloch liczący sobie blisko 70 lat istnienia, ostatecznie przestał funkcjonować jako podmiot prawa międzynarodowego. Była to jedna z największych (jeśli nie największa!) światowych zmian geopolitycznych XX wieku.
I to przede wszystkim z tych dwóch okazji, członkowie Koła Naukowego "Ars Politica" postanowili przygotować dla Was całoroczny cykl wydarzeń, które pozwolą przybliżyć choć trochę klimat tamtych lat.
Jak to naprawdę było? Ile z tego wszystkiego wynieśliśmy nauki? Co się zmieniło, a co pozostało bez zmian? Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć właśnie w trakcie trwania Festiwalu Demokracji.
Wypatrujcie nasze plakaty na Uniwersytecie Warszawskim, śledźcie wydarzenia na facebooku!
- W listopadzie zorganizowaliśmy podsumowanie dwudziestu lat transformacji ustrojowej w Polsce, podczas spotkania z prof. Aleksandrem Łuczakiem i prof. Tomaszem Nałęczem.
- Historię wyborów 1991 roku przybliży Wam konkurs filmowy "20 lat minęło..."
Do końca roku porozmawiamy też o głośnych w III RP aferach korupcyjnych. Omówimy ewolucję systemu partyjnego. Porozmawiamy też o stanie współczesnej polskiej demokracji, podczas spotkań studentów z czołowymi polskimi politykami!
A już w tym tygodniu, w związku z trzydziestą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego (bo i ten wątek jest niezmiernie ważny, jeśli mamy dokonać rzetelnej analizy przemian ostatnich dwudziestu lat), pragniemy serdecznie zaprosić was na kolejne spotkania:
Więcej informacji znajdziecie przy naszym stoliku festiwalowym, który rozstawiony będzie w hallu budynku Instytutu Nauk Politycznych, przy Krakowskim Przedmieściu 3 już od jutra, od godziny 9:30. Będziemy tam dyżurować codziennie, aż do piątku 16 grudnia.
Serdecznie zapraszamy! Warto dbać o demokrację. W przeciwnym razie...
sobota, 10 grudnia 2011
Konferencja z udziałem prof.
Aleksandra Łuczaka i gościa specjalnego, prof. Tomasza Nałęcza, odbyła się
29. Listopada. 2011r w budynku Instytutu Nauk Politycznych przy Krakowskim Przedmieściu 3. W trakcie trwania konferencji omawiane były problemy
związane z polskimi przemianami na scenie politycznej. Była to również
promocja najnowszej książki prof. Łuczaka pt. „Dekada polskich przemian. Studium władzy i
opozycji”.
Prof. Tomasz Nałęcz to
uczestnik ruchu 8.Lipca a po 89’roku poseł Unii Pracy a następnie członek
Socjaldemokracji Polskiej i członek komitetu wyborczego kandydata na prezydenta
Włodzimierza Cimoszewicza a obecnie doradca prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej Bronisława Komorowskiego.
Prof. Aleksander Łuczak to
obecnie wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim a w latach 1993-95 wicepremier
i minister edukacji Narodowej. A w latach 2001-2005 -dyrektor KRRiT.
Pierwszym pytaniem, które
zostało zadane dotyczyło książki, która liczy prawie 1000 stron, która mówi o
najważniejszych wydarzeniach i decyzjach podczas trwania 89r. Uważana za bardzo
dobry materiał dla studentów prawa i politologii. Ale osoby z innych dziedzin
również znajdą w niej coś dla siebie. Poniżej przedstawiam mniej
lub bardziej szczegółowy przebieg tego spotkania - odpowiedzi obu profesorów na zadawane pytania.
Jaki był czas i powody napisania
książki?
A.Ł -> Bardzo często
spotykam się z Państwem na poziomie katedry, dziś jesteście partnerami. Książka
ta powstawała dość długo, ale moja droga polityczna jest drogą, która ma swoje
przeżycia i doświadczenia. Nieustanna gorączka polityczna powoduje, że badacz
naukowy pracuje pod dużym napięciem. Kiedy się skończył czas „gorączki” i kiedy
znalazłem swoje miejsce na Uniwersytecie podjąłem się wtedy powrotu do
materiałów które wówczas zgromadziłem. Inaczej ocenia się dokument
z XIXw, którego autora się nie znało a który pozostawił po sobie ślad, inaczej natomiast osoby
z którymi się spotykałem i rozmawiałem. Powrót do dokumentu, którego są
autorami jest czymś wyjątkowym. W mojej książce chyba tylko raz powołuje się na
konkretne wydarzenie polityczne. Chciałem również przekazać w niej swoje
emocje. Uważam że tytuł książki jest niezwykle wymowny bowiem mamy 10 lat od
Solidarności a dekadę te można ocenić jako ogromne i niewyobrażalne zmiany
ustroje dokonane przez Polaków. Chcę tu pokazać nasz wkład-
Polaków ale równocześnie pokazać że ta polska transformacja nie udała by się
bez tego otoczenia w którym się wtedy znajdowała. Używam takiego określenia, że
to jest „zdarzenie, które tworzy łańcuch, ale ma on w sobie połączenie gdzie po
jednej stronie są gwiezdne wojny a z drugiej strony kartki na mięso i sytuacja
ludzi godzinami stojącymi za żywnością.” Ten „kod” przemienił się w sukces
jakim był upadek komunizmu. Kolejne zdarzenia toczyły się i
skończyły w taki a nie w inny sposób.
Nad książką pracowałem
codziennie przez 4 lata. Postanowiłem się nie położyć spać póki czegoś nie
przeczytałem. Było to ciągłe wracanie do relacji i dokumentu. Książka powinna
być czytana z przypisami bo są one często poddającymi w wątpliwość tezę w
książce przez co wzbogacają jej treść. Jestem z tego pokolenia w sensie
technicznym daleki od pokolenia które siedzi przede mną. Nie wyobrażam sobie
pisania tej książki w sposób jaki robicie to teraz chodząc do bibliotek i pisząc
ręcznie. To jest też ten element który tę książkę tworzył.
Prof. Łuczak wspomniał o
gorączce politycznej niesprzyjającej pracy naukowej, Czy wydaje się Panu że
połączenie zajęć naukowca zachowującego sprawy obiektywne z zajęciami polityka jest sprawą
łatwą? Czy ta sytuacja jest w ogóle do pogodzenia?
T.N -> To jest wielki
dylemat przy takiej książce. Ów most pamięci między sprawami, które opisuje a w
których żyje ale to daje szanse wykorzystania tego co bardziej historyk niż
politolog nazywa wiedzą poza źródłową. Jest to książka fascynująca bo gdybym
był bibliotekarzem i wpisać ją do konkretnego działu miałbym z tym problem. Nie
jest to bowiem książka politologiczna, ale bardziej historyczna. Obie te
dziedziny posługują się troszkę innymi metodami. Uważam że politolog ma
nadmierne zamierzenie dla tekstu który czyta. U niego świadomość tego
niebezpieczeństwa jest o wiele większa. Ogromną zaletą tej książki jest
niezwykle szczegółowe śledzenie tej gry na wielu poziomach. Dekada, którą tu
opisuje profesor jest niezwykle żywą a szczególnie dla ludzi, którzy nie są
„pieszczochami” woli ludu. Ponieważ najróżniejsze obozy polityczne szukają
uznania w tych latach uważam że ogromną zaletą tej książki są osobiste
przeżycia profesora jako osoby, która żyła w tamtych czasach i nabierała tej
wiedzy. Nie widzę tu mankamentów związanych ze światkiem wydarzeń który po
latach opisuje wydarzenia w których sam uczestniczył emocjonalnie. Jest w tej
książce wiele dystansu, ale i ogromna odpowiedzialność za słowo. Jeśli ktoś
do niej sięgnie, zachęcam żeby zerknął na skwitowanie samego zbioru, który sam w
sobie ma dużą wartość. Rewelacyjna i znakomita konkluzja i myślę że tez
niezwykle cenna, bo pisana przez człowieka który pamięta tamtą rzeczywistość i
nie patrzy przez pryzmat służb specjalnych. Nie ma tu spiskowej wizji dziejów
ani materiałów wytworzonych przez służby specjalne. Owszem pojawiają się, ale
nie są traktowane zbyt poważnie niemal jako ewangelii. Wiadomo że ów służby
nawzajem się okłamywały. Pewnie po latach jakiś politolog czy historiografik
będzie zestawiał książkę profesora z książką Michnika ale takie książki dzięki
swojej złożoności są one niezwykle ciekawe. Są książki które zdają egzamin
epokowy ale są też takie które szybko wietrzeją ale myślę że ta ten egzamin zda
perfekcyjnie. Przyświecała jej bowiem chęć uczciwego opisania tej debaty.
A.Ł-> Jeśli jesteśmy w
tym obrębie podejścia do źródła postawię pytanie i sam dam odpowiedź. Mamy
wydarzenie epokowe i gdzie pojawił się embrion, który doprowadził do rozłamu.
Otóż jest to bardzo trudno znaleźć takie miejsce. Gdybyście Państwo czytali
dokumenty z biura partii to wiedzielibyście, że wszyscy ci, którzy je tam zostawili, często
zapominali o czym tak naprawdę powinno się mówić. Zmierzam do tego że oficjalne
instytucje istniejące w państwie (a zwłaszcza partyjne) nie były do końca
instytucjami gdzie sadziło się ziarno które z całą pewnością by wykiełkowało.
Np. Jaruzelski kazał przedstawiać w pismach rzeczywistość taką jaka jest a nie
wyimaginowaną. Opis tych zewnętrzności powodowały wśród tych kręgów a zwłaszcza
u Jaruzelskiego że trzeba znaleźć taką drogę aby doprowadzić do legitymizacji.
Innym spojrzeniem dokumentalnym jest czas kiedy te decyzje zapadały w
najwęższym gronie i były często formalizowane . Wielką rolę odgrywały kontakty
nieformalne , które się wytworzyły w środowisku partyjnym ale też i rodzinnym.
To, że osobą skierowaną do rozmów z opozycją był Kiszczak uważam że odegrało to
bardzo istotną rolę. Wybór jego sprowadzał się do tego że aparat, którym
kierował nie był kontrolerem z kierownictwa tego co kontrolował i opisywał.
Dawało to siłę i zaporę przed tym, żeby nie zmieniać tych decyzji a iść w
kierunki ich realizacji. Jeżeli chodzi o druga stronę, gdybym chciał powiedzieć
szczerze to strona władzy chciała się legitymizować a opozycja chciała
osłabienia tej władzy. Przystępowała do tego jednak bez jakiegokolwiek programu.
Gdy czytamy o zjeździe Solidarności na tej fali wolności która się wtedy
pojawiła był istnym chaosem. Opozycja tak rozgorączkowana w tamtym okresie była
trudnym partnerem do rozmów. Tragiczny w swych skutkach okres stanu wojennego
np. To co doprowadziło do porozumienie to to że przed rokiem 1989 i obradami okrągłego
stołu ludzie niezwiązani politycznie dochodzili do głosu. Wałęsa zrobił drugi
duży skos w tym momencie bo otaczając się wszystkim dawał władzy większą
pewność że to wszystko co się dzieje będzie dobrze.
W książce podzielił Pan
przyczyny upadku na wewnętrzne i zewnętrzne. Które z wydarzeń uważa Pan za
decydujące jeżeli chodzi o przeobrażenia w Polsce i upadek PRL?
A.Ł-> Całość traktuję jak
już powiedziałem jako swego rodzaju kod. Nie da się tego wyważyć i powiedzieć
że to było mniej ważne od tamtego. Są to równie ważne elementy funkcjonujące ze
sobą w ten czy inny sposób. Nie traktuje gorzej tych wydarzeń, które przyczyniły się do przemian w 1989 roku. Każde z nich tworzyło klimat do rodzenia przesłanek na temat
tych zdarzeń, które były wtedy dość represjonowane. Uważam też, że struktura
własności w Polsce z pozostawieniem wolnego rolnictwa i przemysłem stwarzała to
że w momentach kryzysowych w Polsce głodu nie było pomimo że ludzie stali w
kolejkach za żywnością ale istniało zaplecze rynkowe. Czynnikiem który też
wtedy ewoluował to rola kościoła. Kościół w okresie dekady Gierka miał ogromne
możliwości funkcjonowania. Rola emigracji polskiej i literatury funkcjonującej
na zachodzi docierała do Polski ale jednocześnie bardzo silna grupa
wartościowych twórców przebywających w kraju.
Które z określeń wydarzeń sprzed 20 lat są panu prof. najbliższe?
A.Ł -> Analizując
wypowiedzi tych osób opisujących rzeczywistość trzeba tę wiedzę uporządkować.
To była rewolucja, bo jeśli dochodzi do totalnej zmiany ustrojowej i
gospodarczej to jaki mogą być inne kryteria rewolucji które ją określają. Tak
to jest w historii że żadne zdarzenie ani rewolucja nie są takie same.
Przybierają różne kształty. To była zmiana o wymierzę rewolucyjnym natomiast
cudem tej zmiany było to, że była to rewolucja kojarzona zwykle z generałami
ale w wymiarze społecznym była to rewolucja bezkrwawa. W moim przekonaniu to że obyło
się bez rozlewu krwi jest tym czy polska może się poszczycić.
T.N -> Warto sobie zdać
sprawę z dramatyzmu tych wydarzeń, bo w historii obowiązuje takie prawo że
demontaż systemu musi być opłacony nie mniejszą liczbą ofiar. Istniała
powszechna obawa za jaką cenę upadnie komunizm skoro został wprowadzony w tle
takiego morza krwi. Te niezwykle specyficzne czynniki sprawiły że można było go
zdemontować. Np. demontaż Jugosławii oznaczał zupełnie inny porządek niż w
Polsce. Ale polskie warunki sprawiły że ta budowla została tak szybko obalona.
Z jednej strony pamiętamy
całkowicie wolne wybory z 1991r kiedy nie było progów wyborczych. Zostało zarejestrowanych 29 komitetów wyborczych z czego 11 uzyskało chociaż po 1 mandacie
wyborczym. Obecnie w rządzie mamy sytuację zabetonowania sceny politycznej. Czy
w świetle konstytucji 1997r obraz polskiej sceny politycznej się otworzył?
T.N -> Gdybyśmy mieli
odpowiadać przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi pewnie byśmy podzielili to
zdanie. Nie jest ona zabetonowana. Wiele razy zadawałem sobie pytanie co jest
zwornikiem tego systemu i doszedłem do wniosku że nie są to wcale zapisy
konstytucji. Gdyby w 93r w nowej ordynacji nie było progu wyborczego to polska
scena polityczna funkcjonowałaby inaczej. Próg ten (wprowadzony przez partie
nim dotknięte) okazał się zaporą dla mniejszych partii i wymusił koncentrację
na życiu politycznym. Gdyby wprowadzono go w II RP wybory potoczyłyby się
zupełnie inaczej. Partię założyć i zarejestrować jest niesłychanie łatwo ale od
momentu utworzenia partii do wejścia do parlamentu jest bardzo bardzo daleko.
Trzeba zdobyć kilka tysięcy głosów zlokalizowanych w różnych okręgach. Wydaje
mi się że wyniki wyborów z przed kilku tygodni pokazał że tę scenę stabilizuje
fakt że są wyborcy którzy mają ochotę pójść do urn i głosować. Gdy jeden z
podmiotów wyborczych (SLD) przestał spełniać oczekiwania swojego zaplecza to
pojawiła się konkurencja która zepchnęła go w cień, więc nie sądzę żeby polska
scena była zabetonowana a nawet myślę że jest go bardzo łatwo skruszyć. Wydaje
mi się że ten mechanizm stworzony prze partie funkcjonuje w miarę poprawnie.
A.Ł -> Gdy sięgamy do
zdarzeń związanych z dziejami politycznymi to mamy dosyć wyraźne struktury na
których budowano ideologiczno-programowe zasady. Dzisiejszy świat i scena
polityczna spowodowała że wartości na których budowana jest polityka są bardzo
nie jasne. To jest jeden z elementów stwarzających trudności w budowaniu sceny
politycznej. Uważam że jednym z mankamentów naszego systemu politycznego jest
określenie zbyt wysokiej diety poselskiej, spowodowało ono swojego rodzaju
zabetonowanie sceny politycznej. Ludzie piastujący te urzędy stworzyli z
działalności politycznej zawód. Czują się niezastąpieni. W dzisiejszym sejmie
jest ok. 30-40% nowych posłów ale stworzenie takiego mechanizmu wynagrodzenia
jest w moim przekonaniu rzeczą która powinna być zmieniona.
Efekt prac komisji
śledczej(afera Rywina) był dla pana powodem satysfakcji czy raczej frustracji?
T.N -> Należę do osób,
które uważają że był to ohydny sposób zdobycia poparcia politycznego. Uważam że
była to czysta prowokacja. Ta droga wychodzenia z komunizmu, którą opisuje
prof. Łuczak miała niezbyt wysoką cenę jak na wyjście z łap komunizmu. Tą ceną
jest też afera Rywina. Ta nowa rzeczypospolita rodziła się z upragnienia
wolności Polaków ale był tu porozumienie. Dawał jednak ta polska szanse na
robienie kariery. Część z tych ludzi odnalazła się w swoim zawodzie. Moim
zdaniem ten cud wolności przeobraził ludzi ale nie wszystkich do końca.
Pozostali ludzie po drugiej stronie bariery wyborczej którzy czytali wszystko
jako „hula i dusza, piekła nie ma”. Przyzwolenie w wyzwolonych wyborach
demokratycznych potrafi demoralizować. Nikt w komisji nie zdawał sobie sprawy
jak precyzyjnym lancetem jest komisja śledcza. W gruncie rzeczy proszę państwa
ludzie zobaczyli że nikt ni jest bezkarny. Choć cały wielki trud komisji
poszedł na marne przyjęto rozwiązanie posłów Leppera. Potem PO I PiS
przekabaciły SAMOOBRONĘ to SLD zakiwał się na śmierć. Głównie chodziło o to
żeby do ostatniego sprawozdania doszło właśnie sprawozdanie Ziobry. W klubie
SLD zapadła decyzja że posłowie z parzystym mandatem głosują za sprawozdaniem
SLD a nieparzystym za innym. To co pozostało po aferze Rywina ludzie zmienili w
społeczność wyborczą. Uważam się za jednego z twórców IV RP. Ludzie bardzo
wiele zachowań kształtowali pod względem rzeczywistości. Po ludziach spływało
wszystko jak po kaczce doskonałym przykładem może być spraw Orlenowska.
Panie Profesorze, teraz poprosimy o chłodną analizę tej sytuacji.
A.Ł -> to trudna dla mnie
sprawa bo rzeczywiście byłem wówczas w KRRiT. Kwestia dotyczy koncentracji
mediów otóż w KRRiT sprawa koncentracji mediów była dyskutowana i było to
myślenie nie takie żeby doprowadzić do takiego czy innego obrotu zdarzeń ale
przeważał taki pogląd że ludzie mający w swym ręku media telewizyjne wzorując
się na tym co jest w innych krajach powinni mieć utrudnioną drogę do
koncentracji czy połączenia swoich mediów z państwowymi mediami prasowymi. Był
to problem wywołujący ogromne dyskusje bo jest wolność słowa i przepływu
kapitału ale nie pozbawiłbym siebie czy ludzi mających inny pogląd tej
wartości.
Jaki jest największy
sukces i porażka Rzeczypospolitej?
T.N -> Reforma
Samorządowa moim zdaniem. Prof. Łuczak otworzył mi oczy. Była to rekompensata
za umowę elit jeśli chodzi o umowy państwowe. Ludzie mieli świadomość tego
ograniczenia. Ta rewolucja w ogóle nie była uwzględniana w przymiarka
okrągłostołowych a wyszła zupełnie niespodziewana. Nieudaną rzeczą była formuła
nowej lewicy w Polsce muszę powiedzieć, że nie znajduję tutaj innego
wytłumaczenia. Z ogromnym kłopotem usiłuję sobie odpowiedzieć dlaczego
najbardziej plebejski z ruchów prawicowych budował struktury prawicowe i
centroprawicowe. Gdyby lewica była budowana na zrębie solidarnościowym to moim
zdaniem dzieje polski wyglądałyby zupełnie inaczej.
A.Ł -> Uważam że
największym osiągnięciem tej dekady było to że jesteśmy tutaj siedzący ludźmi
wolnej dekady. To jest rzecz która w sferze politycznej nie ulega dla mnie
żadnej wątpliwości a zdobyczą jest to że możecie wyjeżdżać i kształcić się
winnych krajach. To co było marzeniem mojego pokolenia. Zamiana polityczna nie
w tak totalnym stopniu nie zmieniał sytuacji gospodarczej. Przez te 20 lat i
trudny okres reform jest krajem w którym nadal się trudno żyje. Pytaniem jest
jaka część społeczeństwa skorzystała na wprowadzonych zmianach. To co byłoby
moim życzeniem to to że jeśli założymy, że 30-40% skorzystało i znalazło sobie
pozycje gospodarcze to to żeby z roku na rok poszerzał się krąg ludzi
wykształconych i mających możliwości.
Teraz
następuje część zadawania pytań z Sali. Tutaj kończy się moja recenzja.
Kręci Ci się łezka w oku na myśl o Polskiej Partii Przyjaciół Piwa czy Partii X?
Chcesz powrócić do klimatu kampanii wyborczej, gdy aż 111 komitetów
wystawiło swoich kandydatów, a 29 partii dostało się do Sejmu(!)?
Bierz kamerę i nakręć spot wyborczy jako kandydat do Sejmu 1991 roku!
Poważnie albo komediowo, analitycznie bądź z przymrużeniem oka -
zaangażuj się, pokaż jak zmieniała się polska polityka i kampanie
wyborcze!
Czas na przygotowanie jest naprawdę długi - aż do
końca ferii zimowych UW!
I. ORGANIZATOR
Organizatorem Konkursu Filmowego jest Koło Naukowe INP UW „Ars Politica”.
II. CELE KONKURSU
* Poszerzenie wiedzy na temat polskiej sceny politycznej
* Odzwierciedlenie sposobu prowadzenia kampanii wyborczej w 1991 roku
III. WARUNKI I ZASADY UCZESTNICTWA
1. Konkurs ma charakter otwarty, udział mogą wziąć wszyscy zainteresowani studenci Uniwersytetu Warszawskiego.
2.
Zgłoszone do Konkursu filmy (spoty) mają nawiązywać tematem i sposobem
realizacji do spotów prezentowanych przez komitety wyborcze podczas
kampanii do parlamentu w 1991 roku.
3. Twórcy filmu mogą wykorzystać różnego rodzaju gatunki filmowe, szczególnie formę paradokumentu oraz kabaretową.
4. Autorem filmu może być jedna osoba lub zespół.
5. Maksymalny dopuszczalny czas trwania filmu konkursowego to 5 minut, a minimalny – 1 minuta.
IV. DYSKWALIFIKACJA UCZESTNIKÓW
1. Organizator zastrzega sobie prawo do wykluczenia uczestnika z konkursu w przypadku:
a) złamania postanowień regulaminu;
b) niesamodzielnej pracy;
c) kradzieży własności intelektualnej, tzw. plagiatu,
d) zachowań nieetycznych i sprzecznych z prawem;
e) nadesłania spotu (filmiku) obrażającego czyjeś uczucia religijne, narodowościowe, orientację seksualną, prawa mniejszości;
f) nadesłania spotu (filmiku) nawołującego do waśni, konfliktów i agresji.
V. ZGŁOSZENIA
1.
Aby zgłosić wybrany film do Konkursu należy dostarczyć w terminie 29
listopada 2011 – 12 lutego 2012 kopię filmu w formie cyfrowej na płycie
DVD lub CD-ROM, w jednym z formatów: divx, mov, avi, mpeg, mpg, mp4,
wmv.
2. Do płyty z filmem należy dołączyć wypełnioną czytelnie i
podpisaną przez twórcę filmu kartę zgłoszenia (dostępna wraz z
Regulaminem na stronie: http://kn-arspolitica.blogspot.com ).
3. Wzór karty zgłoszeniowej stanowi Załącznik nr 1 do Regulaminu.
4. Prace konkursowe należy dostarczyć do Organizatora konkursu po wcześniejszym kontakcie telefonicznym pod numerami:
5. Nadesłany film bez dołączonej, podpisanej karty zgłoszenia nie zostanie przyjęty do Konkursu.
VI. PRAWA AUTORSKIE
1. Zgłaszając film, twórcy oświadczają, że przysługuje im autorskie prawo majątkowe i osobiste do nadesłanego filmu.
2. Twórcy zgadzają się na publikowanie i odtwarzanie filmu przez organizatorów Konkursu na wszelkich polach eksploatacji.
3.
Twórcy oświadczają, że nie będą rościć praw do wynagrodzenia z tytułu
wykorzystania zrealizowanych przez nich filmów na wszelkich polach
eksploatacji.
VII. KOMISJA KONKURSOWA
1.
Prace, spełniające kryteria niniejszego Regulaminu zostaną wybrane
przez komisję kwalifikacyjną powołaną przez Organizatora.
2. Jury przyzna jedną Nagrodę Główną i dwa Wyróżnienia.
3.
Za każdy nagrodzony film przewidziano nagrody w postaci wyjazdu
organizowanego przez KN „Ars Politica” oraz publikacji. Szczegóły podane
zostaną na miesiąc przed rozwiązaniem konkursu, 12 stycznia 2012 na
stronie: http://kn-arspolitica.blogspot.com.
4. Ostateczna interpretacja „Regulaminu Konkursu” oraz sposób podziału nagród należy do Komisji Konkursowej.
VIII. OGŁOSZENIE WYNIKÓW
1. Pokaz filmów wraz z ogłoszeniem wyników Konkursu nastąpi w lutym 2012 roku.
2.
wynikach Konkursu, terminie i miejscu wręczenia nagród laureaci zostaną
pisemnie lub telefonicznie poinformowani przez Organizatora.
IX. UWAGI KOŃCOWE
1. Wszystkie prace konkursowe zgłoszone na nośnikach CD-ROM i DVD, pozostają w archiwum Organizatora konkursu.
2.
Zgłoszony do konkursu nośnik CD-ROM lub DVD na którym zmieszczona
została praca konkursowa staje się własnością Organizatora.
3. Organizator może odmówić przyjęcia pracy konkursowej lub wycofać ją z konkursu.
4. Organizator zastrzega sobie prawo do przerwania lub unieważnienia konkursu bez podania przyczyn.
5. Wszelkie pytania należy kierować pod adres: kn.arspolitica@gmail.com
Serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie i życzymy powodzenia
Organizator
Załącznik nr 1 do Regulaminu
Karta zgłoszeniowa
uczestnika Konkursu Filmowego „20 lat minęło – wybory parlamentarne 2011”
ogłoszonego przez Koło Naukowe INP UW „Ars Politica”
Tytuł filmu
........................................................................................................................................................................
Imię i nazwisko Autora
Adres zamieszkania
................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Tel. ................................................... e-mail
...............................................................................
Oświadczenie Autora filmu
Oświadczam, że
przysługuje mi autorskie prawo majątkowe i osobiste do nadesłanego filmu
i przyjmuję warunki konkursu zawarte w regulaminie. Jednocześnie
wyrażam zgodę na wykorzystanie mojego filmu do celów promocji Koła
Naukowego INP UW „Ars Politica” oraz zgadzam się na publikowanie i
odtwarzanie filmu przez Organizatora Konkursu na wszelkich polach
eksploatacji i oświadczam, że nie będę rościć praw do wynagrodzenia z
tego tytułu.
prof. Aleksander Łuczak - minister edukacji
narodowej i wicepremier w pierwszym rządzie Waldemara Pawlaka,
minister nauki w rządach Józefa Oleksego oraz Włodzimierza Cimoszewicza
oraz członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2001 – 2006;
obecnie pracuje w Instytucie Nauk Politycznych UW.
prof. Tomasz Nałęcz - historyk, poseł na Sejm II i IV
kadencji, wicemarszałek Sejmu IV
kadencji; aktualnie jest doradcą Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego ds.
historii i dziedzictwa narodowego.
Spotkanie odbędzie się 29 listopada (wtorek) w Sali
Czarnowskiego przy ulicy Krakowskie Przedmieście 3 o godz. 17.00
Przyjdź! Spójrz na realia polskiej transformacji. Poznaj genezę końca komunizmu w Polsce.
Debatę poprowadzą doktoranci Instytutu Nauk Politycznych UW: mgr Piotr
Zakrzewski i mgr Kamil Tomczyk.
Patronat medialny nad wydarzeniem sprawują:
Wydarzenie jest pierwszym w nowym cyklu "Ars Politica":
Nazywani
jesteśmy „straconym pokoleniem”. Późno wchodzimy na rynek pracy. Nasza wiedza i
umiejętności nie spełniają oczekiwań pracodawców. Takie i inne hasła padały
podczas objętej patronatem Koła Naukowego „Ars Politica” debaty „Młodzi na
rynku pracy”. Z prof. Krystyną Szafraniec – współautorką raportu „Młodzi 2011” oraz z Joanną Szwajgier
– dyrektorem globalnej korporacji zajmującej się rynkiem pracy rozmawiał dr
Kazimierz Wóycicki – opiekun naukowy Stowarzyszenia Studentów "Polska
2030+".
Gdzie należy szukać
przyczyny problemów związanych ze znajdywaniem pracy po studiach? Nasze
widzenie rzeczywistości często jest jednostronne – obwiniamy samych studentów
lub pracodawców. Tymczasem okazuje się, że czynniki sprawcze tego stanu rzeczy
są dużo bardziej złożone. Kluczową rolę odgrywa tutaj system edukacji.
Spotykamy się nawet ze zjawiskiem akademickiego „przeedukowania”. Brzmi
absurdalnie, ale pracodawcy coraz częściej zarzucają nam przerost wiedzy nad
tzw. kompetencjami miękkimi związanymi z kreatywnością, komunikatywnością,
elastycznością. Pod tym względem najgorzej wypadają absolwenci kierunków
społecznych i pedagogicznych.
„Czy faktycznie
młodzi nie są dostosowani do rynku pracy? A może to rynek pracy nie jest
dostosowany do społeczeństwa?” – pytali obecni na sali studenci. Według Joanny
Szwajgier rynek w jakimś stopniu stara się dostosować do wymagań potencjalnych
pracowników, którzy, poprzez wybieranie kierunków kształcenia, mają realny
wpływ na zmiany w sektorze zatrudnienia. W określonym zakresie spełniane są zmieniające się oczekiwania społeczeństwa. Pracodawcy częściej organizują staże, podnoszą kwalifikacje przeprowadzając szkolenia, inwestują w pracowników. Problemem jednak nadal są umowy śmieciowe, które prowadzą do swego rodzaju niepewności zawodowej. Młodzi traktowani są jak pracownicy
drugiej kategorii. W Polsce odsetek ludzi pracujących na tymczasowe umowy o
pracę znacznie przewyższa europejską średnią.
W dyskusji
odniesiono się także do roli starszego pokolenia i tego, w jakim stopniu
wywiązało się ono z obowiązku pouczenia nas i przekazania pewnych wartości,
które ułatwiają działanie w społeczeństwie. Jak mówi prof. Szafraniec „starsze
pokolenie zajęło się realizowaniem własnych ambicji”. Dlatego też jesteśmy
niejako zdani sami na siebie. Raport "Młodzi 2011", pod kierunkiem ministra Boniego, również nie przedstawia żadnych roszczeń względem naszego pokolenia. Jest diagnozą wyprowadzoną z okoliczności, w jakich to pokolenie dorastało. Udowadnia natomiast, że ze względu na potencjał drzemiący w młodych, na nich właśnie należy opierać strategie rozwojowe kraju.
O udzielenie opinii na temat spotkania poprosiliśmy Mateusza Piotrowskiego (Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie): Moim zdaniem było to bardzo ciekawe spotkanie. Jak się okazuje - wielu młodych ludzi jest sfrustrowanych obecną sytuacją. Czują, że pewne tzw. „merytokratyczne” obietnice nie zostały dotrzymane. Slogany typu: „wystarczy zdobyć dobre wykształcenie żeby zająć godną pozycję na rynku pracy” okazały się po prostu nieprawdą – powiedziałbym – w skali globalnej. Taka obietnica abstrahuje od kontekstu ekonomicznego. Coraz wyraźniej widać dziś, że jednak istnieje coś takiego jak perkariat czy zmarnowany potencjał społeczny.
Problemy przedstawione we wspomnianym raporcie powinny skłonić Rząd do dyskusji nad rozwojowymi priorytetami. Bez społecznego nacisku nie uda się tej reakcji wywołać. Mimo, iż radykalne zmiany systemowe są nierealne, to państwo zawsze w jakimś stopniu da się usprawnić. Innowacje na rynku pracy będą więc w dużej mierze zależały od reform.
Amanda Dziubińska
Za uczestnictwo w Konferencji, wysoką frekwencję i aktywność podczas spotkania chcieliśmy serdecznie podziękować członkom Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego!